Recenzja Ewy Podleśnej-Ślusarczyk


Czy gruba kobieta może być szczęśliwa?

Młoda, uzdolniona, samodzielna, a jednocześnie zakompleksiona i zaszczuta przez społeczeństwo. Magda, bo o niej mowa, jest gruba. I to jest, jej jedyne przewinienie.

„Grubym wszędzie jest miękko. Otulina z tłuszczu działa jak anatomicznie dopasowana poduszka i nawet na niewygodnych siedzeniach w autobusie pozwala czuć się komfortowo. Nic nie uwiera, nic nie gniecie. Tylko sprzączka od stanika wrzyna się w ciało, ale z czasem zaczynasz ją ignorować. Wiele rzeczy musisz nauczyć się ignorować. Spojrzenia kobiet, które traktują cię jak przestrogę przed przyswojeniem nadprogramowej liczby kalorii. Brak spojrzeń mężczyzn, którzy mają cię za istotę aseksualną. Ignorujesz też nowe kolekcje ubrań w sklepach, bo wiesz, że nie są dla ciebie. Ignorujesz słowa, które wykrzykują dzieci na twój widok. Ignorujesz przestrogi lekarzy. Ignorujesz promienie słońca. Ignorujesz własne odbicie w lustrze. Ignorujesz problem”.

Tak rozpoczyna historię swojego życia Magda, bohaterka powieści Natalii Rogińskiej. Ma 29 lat i życie stoi przed nią otworem. Ma świetną pracę jako grafik i odnosi sukcesy, czego efektem są nowe zlecenia, zadowolenie klientów i wystarczająca pensja, by zasłużyć na kupno własnego M3. Niby fantastyczne życie, ale do szczęścia brakuje Magdzie jakieś 50 kilo. Tyle, że mniej.

Otyłość jest czasem jak choroba. Ludzie gapią się na osoby puszyste, wyszydzają, omijają z daleka, a dzieci wytykają palcami. Nie potrafimy swobodnie rozmawiać z taką osobą i często odwracamy wzrok. Natalia Rogińska, w sposób nieprzerysowany, pokusiła się o napisanie historii młodej dziewczyny borykającej się z problemem otyłości, o której jest, co prawda wiele poradników, ale tak mało powieści podnoszących na duchu.

I choć to otyłość jest motywem, wokół którego kręci się cała opowieść, to jednak w pewnym momencie, staje się zaledwie tematem pobocznym. Życie Magdy pomimo ograniczeń wagowych jest tak ciekawe, spontaniczne i dynamiczne, że kwestia jej wyglądu i kilogramów schodzi na dalszy plan.

Mnie z kolei w tej książce najbardziej urzekła historia trzech kobiet, trzech pokoleń, walczących między sobą, kochających się i nierozumiejących. Mowa tu o babci przez duże B, niesamowicie kochanej, tolerancyjnej, wyrozumiałej i ubóstwiającej własną wnuczkę. O Matce przez małe m, pannie z dzieckiem, podstarzałej kobiecie, kurczowo czepiającej się młodości, mówiącej do własnej córki „Jej Zwalistość”, „Fałdo” i „Krowo”. I o Córce i Wnuczce, obie nazwy zdecydowanie z dużych liter, bo pomimo funkcjonowania w warunkach skrajnego upodlenia i docinków ze strony rodzicielki, udało się Magdzie wyrosnąć na mądrą i otwartą na świat kobietę, dobrą i troskliwą wnuczkę i nawet zaryzykuję stwierdzenie, że na wyrozumiałą córkę.

Zakończenie tej powieści jest zdecydowanie szokujące i niespodziewane. Myślę, że odpowiedzi na pytania, czy Magda pozostanie gruba, czy też podejmie walkę z nadwagą, oraz czy odnajdzie swoją miłość, trudno przewidzieć. Dowiemy się tego na ostatnich kartkach powieści i …może to niektórych zwalić z nóg! Bo powieść ta nie nosi znamion taniego romansu i jak okazuje się wszystko może się zdarzyć.

Natalia Rogińska stworzyła bardzo przyjemną lekturę. Czyta się ją może nie z zapartym tchem, ale z pewną dozą zainteresowania. To raczej powieść dla kobiet, choć nie tylko dla tych, które mają problem z nadwagą, (choć dla nich ta książka może mieć zdecydowanie terapeutyczny charakter). Myślę, że i inni odnajdą dla siebie jakiś smaczek w tej pozycji. Polska jak malowana, gdzie Gruba musi walczyć ze stereotypami, mając pseudo koleżanki (również na bezustannej diecie) oraz kumpli wstydzących się z nią  pokazać. Ale, żeby nie zrobiło się na koniec tak smutno, to zaznaczam, że są i tacy prawdziwi przyjaciele, z którymi można konie kraść. Jak to w życiu…

http://www.dlalejdis.pl/kulturalnie/75-recenzja/1941-czy-gruba-kobieta-moe-by-szczliwa

Dodaj komentarz