Recenzja Justyny Gul

W rozmiarze 44 (i więcej)

Nasze społeczeństwo zwykło oceniać ludzi po wyglądzie nie bacząc na piękną duszę ani na walory umysłu. Obecnie, mimo iż otyłość stała się chorobą cywilizacyjną to w dalszym ciągu dodatkowe kilogramy sprawiają, że jesteśmy traktowani jako gorsi i godni politowania.

Magdy, bohaterki znakomitej i boleśnie prawdziwej książki Natalii Rogińskiej nikt nie docenia, nikt też nie liczy się z jej zdaniem. Jest oceniania przez pryzmat swych fałdek, a że jest ich dużo, to znacząco pogarsza to jakość jej życia. Świat postrzega Magdę nie jako miękką bądź przyjemnie pulchną tudzież kobiecą, ale jako GRUBĄ i właśnie „Gruba” to wstrząsająca i niezwykle sugestywna historia o kobiecie z wielkim … sercem.

Magda ma 28 lat, prawdziwy talent i dobrą pracę. Skończona grafika na Akademii Sztuk Pięknych i wrodzona pracowitość dla wielu (w tym dla jej matki) zupełnie nie są jednak istotne.  Liczy się tylko to, że od małego bohaterka była większa i cięższa niż wszyscy dookoła, a kolejne lata przynosiły też dodatkowe kilogramy. Kochana mamusia z obsesją na punkcie programów informacyjnych i ćwiczeń rozciągających nie ułatwia córce akceptacji samej siebie i nie wspiera w przestrzeganiu diety. Opiekuńczość i troska rodzicielki sprowadza się do pseudo-pieszczotliwych określeń takich jak „Fałda” czy „Krowa” oraz kupowania przyciasnych ubrań w celu mobilizacji.

Zgłoszenie do programu „Życiowe metamorfozy” staje się kartą przetargową w ręku matka, która posuwa się nawet wobec Magdy do szantażu. Można sobie postawić pytanie – kto jest bardziej żałosny: pogodna i życzliwa dziewczyna ze swoimi prawie 130 kilogramami czy matka desperacko pragnąca zatrzymać młodość. Rodzicielka stawia Magdzie ultimatum – zajmie się ukochaną babcią bohaterki tylko jeśli ta zgodzi się na udział w farsie w stylu  matka i córka „przed” i „po” zmianach.

Do problemów z egoistyczną matką dochodzą jeszcze planowane redukcje zatrudnienia w firmie i złośliwi oraz leniwi współpracownicy. Lecz wszystko to można przeżyć pod warunkiem, że u boku ma się kochające męskie serce. Tym wybrankiem jest Kuba, cukiernik, któremu tusza Magdy wydaje się nie przeszkadzać wcale, a wcale.

Dla uczucia można wiele zrobić, wiele wybaczyć, a nawet…się odchudzić. STOP! Odchudzić się można tylko dla siebie, co Magda robi i to z wielkimi sukcesami. Ssanie, które prześladowało ją całymi dniami i nocami zostaje zduszone, endorfiny i silna wola działają cuda. W umyśle dziewczyny pojawia się BLOKADA i to ona jest strażnikiem wagi bohaterki. Nawet kiedy przeżywa sytuacje stresowe to chęć sięgania po słodycze i „zajadania” kłopotów jest coraz mniejsza.

Co z tego wyniknie? Czy Kuba jest tym wybranym? Czy „Życiowe metamorfozy” będą miały szansę odmienić Magdę i jak potoczy się dalsza kariera Magdy? Nie zdradzę wam odpowiedzi na te pytania by nie pozbawiać was wielkiej przyjemności obcowania z Natalią Rogińską i jej bohaterką.

„Gruba” nie jest książką o odchudzaniu czy o samodoskonaleniu. Nie ma tu przepisów na diety cud i opisu skomplikowanych ćwiczeń gimnastycznych, nie ma też listy kremów ujędrniających. Jest natomiast słodko-gorzka prawda o dwulicowości społeczeństwa, uprzedzeniach i ograniczeniach ludzi. Brak tolerancji wobec inności czy ułomności, brak życzliwości i wzajemnego zrozumienia widać w książce bardzo wyraźnie. Autorka jest doskonałym obserwatorem i z wyczuciem, szczyptą ironii oraz cynizmu portretuje mieszkańców naszego kraju.

Czytelnikowi pozostaje współczuć i to nie Madzie (bo ta w starciu ze światem jest wygraną), ale jej otoczeniu. „Gruba” stanowi znakomite panaceum na społeczne lęki i brak akceptacji dla wszystkich ludzi obdarzonych nadprogramowymi kilogramami. To także apel dla tych chudych i złośliwych by nauczyli się dostrzegać prawdziwe piękno i zobaczyli co tak naprawdę w życiu się liczy. Bo tak naprawdę istotne jest by być w zgodzie z określonymi wartościami oraz…pozostać sobą.

Justyna Gul

http://literatura.dlastudenta.pl/artykul/W_rozmiarze_44_%28i_wiecej%29,48933.html

Dodaj komentarz