Recenzja Domi

Prawdę mówiąc, rzadko się tak zdarza, że książka, którą biorę do ręki, nie wzbudza we mnie żadnych uczuć.
Okładka wydała mi się tak beznamiętna i pozbawiona emocji, że nie byłaby w stanie mnie zachęcić, ale…. (zawsze musi być ale!)
Brak bardziej wyrazistej ekspresji na okładce to zapowiedź ponad dwustu stron dynamicznych przygód prawie czterdziestoletniej Karoliny.
Prawie szczęśliwej.
Ciężko znaleźć jakąkolwiek stabilizację w życiu, które przypomina tykającą bombę zegarową, wypełnioną imprezami,przygodnymi znajomościami, kiepsko płatną pracą pielęgniarki, historiami z rodzinnej wsi oraz wiecznymi wspominkami o Macieju K., świetnym kochanku, z jedynym mankamentem w postaci obrączki na serdecznym palcu u lewej dłoni.
Kiedy te wspomnienia, wydają się być czytelnikowi tak przyjemne jak ciążąca kula u nogi (ważąca przynajmniej tonę), Karolina zaskakuje.
Pomimo konieczności podjęcia skomplikowanej decyzji, nie wymięka, nie użala się nad sobą. To, czy nie popełnia głupoty, pozostawiam już subiektywnej ocenie czytelniczych sumień, jedno jest pewne – z kłopotów wychodzi obronną ręką.
Odważnie postanowiła zawalczyć o swoją lepszą przyszłość i gdy żegnamy się z Karoliną na końcu powieści, mamy głębokie przeświadczenie, że gdzieś tli się  nadzieja, towarzysząca kobiecie, która po prostu żyje dalej.
Lekka, współczesna, pisana z ogromnym poczuciem humoru i wyrażająca mnóstwo dystansu do siebie głównej bohaterki. Duże litery wydania ułatwiają szybkie czytanie książki o równie wartkiej akcji.
To z pewnością ogromne zalety tej powieści.
Wadą może być to, że jeśli nie założymy z góry, że czytamy coś  nieambitnego, postać Karoliny może wydać się niektórymi trochę infantylna.
Jednak brak takiego założenia pozwoli nam się odstresować i po prostu, dobrze się bawić.
Natalia Rogińska jest autorką wychwalanej na blogach „Grubej” – również bloguje.
O Jej życiu można poczytać tu. :)

Dodaj komentarz