Recenzja na www.kasiek-mysli.blogspot.com

Tytuł kojarzył mi się z oblędnie pachnącym kwiatkiem…

Czytałam kilka opinii pozytywnych o tej książce. Opis także mnie zaintrygowała.
Książka opowiada historię, nie to dosyć na wyrost… narratorem jest Karolina pielęgniarka przed czterdziestką, która chciała być lekarzem, ale nie wyszło, nie jest bogata, ale za to atrakcyjna i zakochana miłością infantylnej nastolatki w swoim byłym promotorze, obecnie miłościwie panującym Ministrze Zdrowia. Kocha się w nim jak nastolatka, zbiera wycinki z brukowców i czyta tysiące razy. Bohaterka zalicza romanse liczne i nazywa je (nie)szcześliwymi numerkami.
Ogólnie spodziewałam się czegoś wiecej, nie płytkiego czytadła w tym stylu, chciałam głębi, na pewno nie tego co dostałam. Kobieta przed czterdziestką całe dorosłe życie płacze i wzdycha za facetem z którym kiedyś wiązała jakieś tam plany a pan okazał się być z zoną i dzieciami.
Bohaterka nie wzbudziła mojej sympatii za grosz nawet. Ba! Irytowała mnie li i jedynie. No i mieszkam blisko okolic z których pochodzi bohaterka. Nowa Dęba to nie ostatnia dziura a Majdan królewski to nie metropolia(mają tam nawet przyjemny stadion na którym wygraliśmy jakieś mecze). I lokalny patriotyzm burzy się we mnie na wrzucanie wsi do jednego wora, na umacnianiu stereotypów, ze wieś=zadupie a naród tam ciemny jak noc listopadowa, że kobieta na wsi ma tylko być maszynką do rodzenia dzieci. Tak między innymi za to nie lubię bohaterki.
Książka w sumie jest o niczym, naprawdę, rozmowy o niczym, opisy niczego bardzo się rozczarowałam. W sumie dawno AŻ tak się nie rozczarowałam.
Odwiodło mnie to od szukania innych powieści autorki. Język przeciętny, akcji zero… eee nudą wiało.

Ale tu plus, ksiązka wyłączyła mi myślenie i pozwoliła usnąć z jasnym umysłem. A to w I dzień Świąt rzecz bardzo pożądana.
Jako rzekłam mnie nie zachwyciła, może dlatego, że za dużo oczekiwałam? Ale wiem, ze wielu osobom się podobało. Może miałam gorszy dzień, aczkolwiek….

Autor: Kasiek

http://kasiek-mysli.blogspot.com/2011/04/maciejka-natalia-roginska.html

Dodaj komentarz