Recenzja Natalii Katarzyny na www.poruszajaca.blog.onet.pl

Do tej pory nie miałam okazji czytania książek podobnych do Maciejki, jednak dzięki uprzejmości wydawnictwa Prószyński i S-ka powyższa książka znalazła się w moich rękach zaledwie 4 dni po pojawieniu się w księgarniach.
Muszę przyznać, że początkowo byłam sceptycznie nastawiona do tej książki i myślałam, że to nie mój typ, ale z każdą kolejną stroną było coraz lepiej i nie wiedzieć kiedy skończyłam ją czytać.
Karolina – główna bohaterka ma 37 lat i jest singielką, z przygodnymi znajomościami na koncie. Z pozoru ma wszystko – jest mądra i ładna, pracuje w zawodzie oraz otaczają ją bliscy ludzie. Jednak nie może stworzyć trwałego związku, gdyż wciąż nie może uwolnić się od uczucia, którym obdarzyła promotora swojej pracy magisterskiej. Jak ta sytuacja wpłynęła na życie Karoliny?? Jak radzi sobie ze swoimi uczuciami do Macieja? Czy się w końcu odnajdzie się w swoim życiu?

W sumie naszą główną bohaterkę polubiłam od razu – zupełnie nie wiedząc czemu czasem miałam wrażenie, że czytam o sobie; o moich małych rozterkach i nadziejach. Uśmiechałam się do siebie pamiętając, że sama jeszcze nie tak dawno robiłam maślane oczy na widok jednego z moich wykładowców. Podczas czytania często śmiałam się z perypetii głównej bohaterki, ale również razem z nią przeżywałam irytujące czy też stresujące sytuacje. I żałowałam tylko, że tak szybko skończyła się ta historia, bo z miłą chęcią przeczytałabym jej ciąg dalszy.
Tak na prawdę Maciejkę pochłonęłabym pewnie w jeden wieczór, ale w wirze świątecznych przygotowań mój czas i siły były mocno osłabione.
Z radością muszę przyznać, że książka wbiła się idealnie swoją tematyką w moją sytuację żywiową. Właśnie musiałam pójść swoją drogą i układać sobie życie bez mężczyzny, który stał się dla mnie kimś ważnym, i z którym wiązałam pewne nadzieje. Muszę przyznać, że ta książka miała w pewien sposób funkcję terapeutyczną, bo stwierdziłam, że czasem nie ma sensu żyć wspomnieniami i złudzeniami, które już dawno powinny się rozwiać. Czasem zbytnio idealizujemy obiekt naszych westchnień, który nie jest tego wart, a my niepotrzebnie marnujemy swój czas i uwagę na coś, co sprawia, że zamykamy się na miłość.
W książce przykuł moją uwagę szczególnie jeden tekst:
Miłosny zawód boli jak zawał. W dodatku dotyczy tego samego organu – serca. Rehabilitacja trwa w nieskończoność i niestety, czasem, jeśli uszkodzenia są zbyt rozległe, życie już nigdy nie wraca do normy. Nic nie jest już takie samo.
Jak się okazało, mimo to, że rehabilitacja czasem przeciąga się w nieskończoność, to warto, bo taki zawał może nam czasem wyjść na zdrowie…
Ja osobiście polecam i odkładam na półkę, która gości kolejną moją ulubioną książkę – jak się okazało to jest jak najbardziej mój typ, a ja postanowiłam nie przejmować się już tak bardzo T.:)

Zatem dziękuję bardzo za Maciejkę wydawnictwu Prószyński i S-ka, bo to była na prawdę przyjemna i wartościowa lektura, która zaowocowała bardzo dobrymi wnioskami:)

http://poruszajaca.blog.onet.pl/Recenzja-Maciejka-Natalia-Rogi,2,ID425861223,n

Dodaj komentarz