Recenzja Skarletki na www.slowoczytane.blogspot.com

Kwiatek, który czytelniczego oka nie cieszy (Maciejka – Natalia Rogińska)


„Maciejka” – tytuł kwiatowy, więc w sam raz na wiosnę, kiedy to wszystko budzi się do życia. Zawartość też raczej lekka, raczej radosna i raczej frywolna – więc niby wszystko do pory roku pasuje. Ale czy pasuje mi…? Z tym już nieco gorzej.

Karolina ma 37 lat, pracuje jako pielęgniarka i jest panną prowadzącą szczegółowy spis (ponumerowany!) swoich podbojów miłosnych. Ale to nic. Karolina od kilkunastu lat kocha Macieja Ka. (stąd tytuł). Maciej Ka. jest ministrem zdrowia, Karolina czyta o nim w plotkarskich magazynach i wzdycha. Wzdycha do Macieja, ale też do hipotetycznego życia, które mogłaby prowadzić u jego boku. Mogłaby, ale nie może, gdyż ten bok od wielu lat jest zajęty przez atrakcyjną żonę Macieja. Karolina oczywiście czuje się przy niej gorsza, co jeszcze bardziej się pogłębia, gdy obie kobiety przypadkiem się poznają. I do tego momentu nie mam zastrzeżeń. Jak już pisałam: jest lekko, radośnie, frywolnie – tego od tej lektury oczekiwałam. I pewnie napisałabym, że książkę polecam, jeśli ma się ochotę na niewymagającą wysiłku lekturę na hamak, ALE… Moje ALE w przypadku książki Natalii Rogińskiej jest ogromne.

Główna bohaterka działała mi na nerwy tak, jak ostatnio nie pamiętam kto. Karolina jest po prostu pusta i płytka, żeby nie powiedzieć głupia. Nie zdradzę wielkiej tajemnicy jeśli powiem, że zachodzi w ciążę i nie wie z kim. W sumie nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę jej bujne, średnio udane życie erotyczne. No właśnie. Seks w tej książce, a raczej jego przedstawienie, jest kolejną rzeczą która sprawiała, że kilka razy skrzywiłam się z niesmakiem. Nie: nie ma tu orgii ani szczegółowych opisów anatomicznych. Jest po prostu niesmacznie. Niewybredne aluzje. Grubymi nićmi szyte żarty. I podstarzały erotoman ze stomią, który Karolinę oczywiście podrywa, a ta paraduje przed nim w skąpym fartuszku… Bez komentarza.

„Maciejka” to typowe babskie czytadło. Nie powiem, że czytało mi się źle. Na plus tej książki mogę zaliczyć trafne obserwacje społeczeństwa, ale nie było ich znowu tak dużo, żeby mi to moje ALE przysłoniły. Dlatego też polecam z umiarkowanym entuzjazmem i czystym sumieniem, gdyż wiem, że Natalia Rogińska po „Grubej” ma swoich wiernych czytelników i Ci i tak po książkę sięgną.

A póki co kończę sobie „Natalii 5” i zdecydowanie te Natalie wolę :)

http://slowoczytane.blogspot.com/2011/05/kwiatek-ktory-czytelniczego-oka-nie.html

Dodaj komentarz